W świecie, w którym coraz głośniej mówimy o wolności i prawie do realizacji swej s3ksualności na różne sposoby, gdzie wyraźnie nazywamy zjawiska patologizujące kink czy inność pod każdym względem: biologicznym czy kulturowym, zdarza się, że zapominamy o drugiej stronie medalu. Istnieje mnóstwo osób, które w sferze intymnej preferują delikatność, spokój i wanilię.
I wiecie co? To jest tak samo wartościowe!
Pozytywna s3ksualność to nie wyścig w realizacji największej liczby fantazji. To przede wszystkim wolność wyboru w zgodzie ze sobą, w ramach naszych granic, norm partnerskich i świadomej zgody (consent).
Pozytywna seksualność to nie tylko mówienie „tak” nowym rzeczom, ale też mówienie "nie". To przede wszystkim prawo do decydowania, co jest dla Ciebie/Was najfajniejsze, w tym czasie i okolicznościach. Odmowa jest naturalnym elementem zdrowej, bezpiecznej relacji.
W pozytywnej seksualności jest miejsce dla każdego i każdej – bez względu na to, czy Twoje łóżko to miejsce radosnych eksperymentów z gadżetami czy bezpieczna przystań pełna monogamicznej czułości.
S3ks nie musi być centrum wszechświata. Dla niektórych nie jest tak ważny i to jest absolutnie w porządku!
Nie musisz gonić za trendami. Nowe formuły związków, jak CNM i poliamoria, czy kluby dla swingersów i praktyki tantryczne nie oznaczają, że musisz w nich uczestniczyć. Twoja seksualność jest Twoja. Niech nie stanie się performancem dla innych. Pamiętajmy, że każda osoba, bez względu na to, czy jest częścią społeczności queer, czy nią bywa, a być może żyje na granicy definicji orientacji, też ma prawo istnieć i kochać po swojemu bez ocen. Możesz być na pograniczu i nie musisz się z tego tłumaczyć. Wiele osób słyszy, że są za mało queerowe, aby przynależeć do tej społeczności, podczas gdy wielu i wiele z nas czuje się niedefiniowalnx lub wprost definiować się nie chce. Szanujmy swoją różnorodność.